Czym jest burza mózgów i dlaczego klasyczna metoda nie zawsze działa?
Burza mózgów jest jedną z najbardziej znanych metod wspierających generowanie pomysłów. Jej podstawowe założenie jest proste: grupa uczestników wspólnie poszukuje możliwie dużej liczby propozycji rozwiązania określonego problemu, a na etapie generowania pomysłów nie ocenia ich ani nie odrzuca.
Klasyczna metoda została spopularyzowana przez Alexa Osborna w latach 50. XX wieku. Jej popularność sprawiła, że przez lata stała się niemal synonimem pracy zespołowej nad pomysłami. Kiedy chcemy coś wymyślić, bardzo często pierwszą propozycją jest właśnie: „Zróbmy burzę mózgów”.
Problem polega na tym, że samo zebranie kilku osób w jednym miejscu i poproszenie ich o generowanie pomysłów nie gwarantuje, że grupa rzeczywiście będzie pracowała kreatywniej niż poszczególni uczestnicy indywidualnie.
Badania nad efektywnością grup brainstormingowych pokazują, że interaktywne grupy mogą generować mniej pomysłów niż równoważna liczba osób pracujących indywidualnie. Jednym z najważniejszych wyjaśnień tego zjawiska jest tzw. production blocking - ograniczenie wynikające z konieczności czekania na swoją kolej, aby wypowiedzieć pomysł. Kiedy jedna osoba mówi, pozostali nie mogą jednocześnie przedstawiać swoich propozycji, a samo słuchanie wypowiedzi innych może utrudniać dalsze generowanie własnych pomysłów.
To nie jedyny problem. W grupie może pojawić się również obawa przed oceną własnego pomysłu, mniejsza gotowość do zabierania głosu czy nierówny poziom zaangażowania uczestników. W efekcie osoba, która szybko formułuje swoje myśli i chętnie mówi, może mieć znacznie większy wpływ na przebieg sesji niż ktoś, kto potrzebuje więcej czasu na zastanowienie.
Co ciekawe, uczestnicy często oceniają grupową burzę mózgów jako bardziej produktywną, niż wynikałoby to z liczby wygenerowanych pomysłów. Badania opisują to jako illusion of group productivity - przekonanie, że wspólna praca nad pomysłami musi być bardziej efektywna tylko dlatego, że odbywa się w grupie.
Nie oznacza to jednak, że burza mózgów jest nieskuteczną metodą, której należy przestać używać.
Oznacza raczej, że warto przestać traktować ją jako jedno uniwersalne ćwiczenie. Jeżeli zależy nam na jakości pracy grupowej, powinniśmy świadomie zaprojektować sposób generowania pomysłów - uwzględniając nie tylko problem, który chcemy rozwiązać, ale również charakter grupy, jej liczebność, dostępny czas i cel spotkania.
Dobra sesja kreatywna nie zaczyna się więc od pytania: „Jaką burzę mózgów zrobimy?”.
Warto zacząć od pytania:
„Czego potrzebujemy od tej grupy i jaki sposób pracy pomoże nam to osiągnąć?”